W piątkowy wieczór zbliżam się do pobliskiego kościoła. Przy zakrystii czekają już przygotowani ministranci w białych albach z przyszytymi fragmentami czitengi. Wchodzę do środka tylnym wejściem. Szukam wolnego miejsca, bo nie zastało go już zbyt wiele. Przechodząc widzę kilka znajomych twarzy. Wybieram jedną z tylnych ławek, gdzie siedzą zambijskie kobiety. Niektóre z nich obejmują w rękach małe dzieci. Ludzie śpiewają i poruszają się w rytm piosenek. W kościele zapalone są boczne światła i dwie świece na ołtarzu głównym. Obok mnie usiadło kilku chłopców z oratorium. Nie są katolikami.
Po chwili do kościoła wchodzą ministranci niosąc krzyż w ręku, a wraz z nimi ksiądz w fioletowej stule. Przyklękają wspólnie przed ołtarzem. Śpiew ucicha. Modlimy się w języku bemba rozpoczynając modlitwę od znaku krzyża na czole. Następnie chłopak trzymający drewniany krzyż zbliża się do jednego z czternastu obrazów w kościele. Staje pod nim przodem do ludzi. Obok niego ustawiają się inni dwaj ministranci ze świecami zabranymi wcześniej z ołtarza. Ludzie z parafii salezjańskiej czytają na przemian rozważania. Oprócz powtarzającego się często dobrze znanego mi Imienia Jezus, nic więcej nie potrafię zrozumieć. Podczas przemieszczania się chłopca z krzyżem śpiewamy różne pieśni pasyjne. Nie słyszałam ich nigdy wcześniej, mimo iż przebywam w Mansie już siedem miesięcy. Staram się patrzeć na usta śpiewających kobiet, aby powtarzać słowa. Słuchając rozważań wszyscy przyklękamy odsłaniając ściany wnętrza kościoła. Przyglądam się obrazom przedstawiającym mękę Jezusa. Są już bardzo stare. Kolory wyblakły od słońca i upałów. Papier obramowany jest drewnianymi ramkami na gwoździach wystającymi daleko ze ściany. Folia zabezpieczająca przed zakurzeniem obrazu utworzyła wiele fałdów. Z daleka trudno uchwycić konkretną scenę. Kolejno obracamy się przodem do poszczególnych rysunków. Na przemian śpiewamy i klękamy słuchając rozważań. Nagle przy dwunastej stacji ministranci zdmuchują świece.
Zabrakło światła. Zabrakło ciepła. Zabrakło życia?
Znając historię, wciąż powtarzającą się od ponad dwóch tysięcy lat domyślam się, że to Jezus - właśnie umiera za nas na krzyżu.
„Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.”
<>
OdpowiedzUsuń